Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konkursy i zawody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konkursy i zawody. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 listopada 2011

Mistrzostwa Świata w Slackline na IMS

W dniach 21-22 października w miejscowości Bressanone (Brixen) we Włoszech odbyły się drugie mistrzostwa świata w trickline pod patronatem WSFED (World Slackline Federation) przy okazji International Mountain Summit. Miałem okazję sędziować te zawody razem z Jankiem Gałkiem i Frederikiem Zimmermannem, co było niewątpliwie bardzo ciekawym, rozwijającym, a ze względu na poziom tricków, niesamowicie trudnym doświadczeniem. Na zawodach pojawiły się rotacje 720 (bb720bb), a takie tricki jak freefall, bb540bb czy wszelkie flipy stają się powoli zjawiskiem powszechnym u większości zawodników. Jedynym trickiem którym pochwalić może się tylko Andy Lewis jest spiral, ale idę o zakład że na ISPO 2012 nie jedna osoba będzie miała go w swoim repertuarze. Mało brakowało do sklejenia przez Andiego komba moich marzeń, czyli freefall to chestbounce 540 buttbounce, jednak za każdym razem przy lądowaniu ostatniego tricku z komba Andy nie trafiał idealnie w taśmę i zsuwał się z niej. Momo po raz pierwszy na zawodach skleił trzy backflipy pod rząd, Mike uraczył nas frontflip to bouttbounce a Lukas Huber ustał bb720bb.
Najtrudniejszą rundą do sędziowania była runda Momo przeciwko Mikowi, czyli starcie dwóch zupełnie odmiennych stylów trickline. Po dość długim podliczaniu punktów i tricków, o mały włos wygrał Mike, chociaż ilość punktów była prawie równa. Tym samym Momo spotkał się w Luisem Meierem w rundzie o trzecie miejsce, którą wygrał.
Do finałów wszedł Mike Payton oraz Andy Lewis. Obaj amerykanie uraczyli nas trickami na bardzo wysokim poziomie, jednak Andy miał duże problemy z ustawaniem komb a nawet pojedynczych tricków, co zadecydowało o jego porażce.

Klasyfikacja końcowa Mistrzostw Świata w Slackline na IMS przedstawia się następująco:
  1. Mike Payton
  2. Andy Lewis
  3. Momo Wiese
  4. Luis Meier
Ranking World Cup 2011:
  1. Andy Lewis
  2. Momo Wiese
  3. Mike Payton

czwartek, 29 września 2011

Uliczka tradycji

W dniach 10-11 września w centrum Radomia odbył się festyn historyczny o nazwie "Uliczka tradycji", na którym nie zabrakło oczywiście pokazów highline przygotowanych przeze mnie i Rafała. Muszę przyznać, że powoli już przyzwyczajamy się do zapowiadania nas jako pokazy linoskoczków, stwierdzenie to nie wywołuje już u nas zniesmaczonego grymasu na twarzy, chyba powoli godzimy się z tym że dla przeciętnego widza nie ma żadnej różnicy pomiędzy highline a chodzeniem po linie. Co więcej, jest to pewnego rodzaju pozytyw, ponieważ możemy z powodzeniem pokryć zapotrzebowanie na pokazy chodzenia po linie, co jest dla nas jak najbardziej sprzyjające! 
Cała impreza była niesamowicie przyjemna i przede wszystkim świetnie przygotowana. Należą się wielkie podziękowania w imieniu ekipy Slackhouse dla organizatorów festynu, czyli Ośrodka Kultury i Sztuki "Resursa Obywatelska" za tak profesjonalne podejście do sprawy, dla przemiłej obsługi hotelowej oraz dla lokatorów kamienicy w których mieszkaniu motaliśmy jedno ze stanowisk. 

Poniżej zamieszczam krótką fotorelację z imprezy.

Nasz pokój hotelowy z wyjściem na highline - czego chcieć więcej?

Pierwszy pokaz - Rafał wychodzi na taśmę

Highline miał 34m długości i naciągnięty był pomiędzy dwoma budynkami - hotelem i kamienicą

Pierwszy dzień pokazów

double drop knee


Zwróćcie uwagę na cień

drugi dzień pokazów

Wieczorne pokazy miały wyjątkową atmosferę



Skoki na lonży wzbudzały silne emocje wśród publiczności

piątek, 17 czerwca 2011

World Cup Monachium

Wielgaśnymi krokami zbliżają się pierwsze zawody z serii World Cup 2011, które będą miały miejsce w Monachium. W zawodach startuje 16 zawodników - 8 wybranych, (między innymi finaliści z ubiegłego roku zwycięzca King of Slackline 2010 etc): Andy Lewis (USA), Felix Hachfeld (GER), Bernd Hassmann (GER), Maurice Wiese (GER), Luis Meier (GER), Janek Galek (PL), Gappai (JP), Carlos Zunigs (Chile),
3 osoby wyłonione z internetowego konkursu który polega na wysyłaniu dwu minutowych filmików (Wild Card) prezentujących umiejętności danej osoby, oraz 5 osób wybranych w kwalifikacjach bezpośrednio przed zawodami. 

Osobiście próbuję dostać się na każdy sposób :) Forma ostatnio dopisuje, więc jest szansa. Oto mój Wild Card:


wtorek, 22 marca 2011

Slackline Piknik!

Zapraszam na PIKNIK SLACKLINE organizowany przez ekipę SLACKHOUSE!

Impreza odbędzie się w dniach 14-15 maja w Tomaszowie Mazowieckim na terenie Parku Linowego nad Pilicą! Więcej informacji o imprezie oraz obowiązkowa rejestracja na stronie internetowej www.picnic.slackhouse.pl.

Oprócz tego podsyłam krótkie podsumowanie ostatniego treningu:

czwartek, 3 marca 2011

ISPO 2011

Dnia 6 lutego siedziałem w samochodzie kierującym się prosto na targi ISPO pod Monachium. Stało się, sytuacja na uczelni była sprzyjająca, nie było już nic co mogło mnie zatrzymać. Co więcej, kilka dni przed targami dostałem e-mail od Nadii Kowalow, mówiący, że kwalifikacje do zawodów przełożone są na poniedziałek. Oznaczało to, że bez problemu będę mógł wystartować! Wszystko szło z górki, jakby tak miało być. Jadąc na to jedno z większych wydarzeń slacklinowych na świecie mało myślałem o tym co mnie tam czeka. Fakt, że miałem spotkać najlepszych slacklinerów z całego świata, których dotychczas podziwiałem tylko na filmach, wydawał mi się dziwnie odległy, nierealny. 

Gdy przyszedłem na stoisko, w pierwszej kolejności spotkałem Nadię, następnie trafiłem na Andy’ego Lewisa. Człowiek, który zainspirował mnie do uprawiania slackline stał teraz przede mną uśmiechając się i wyciągając do mnie rękę. Niesamowite uczucie, od razu wiedziałem, że moje miejsce znajduje się wśród tych ludzi. Następnie przyszedł czas aby wejść na taśmę i postawić swoje pierwsze kroki po zimowym zastoju. Nie było źle, dość szybko przypominałem sobie poszczególne tricki, aż nagle przy nietrafionym atomic buttbounce zeskoczyłem obok taśmy na ziemie, zrobiłem raptem jeden dłuższy krok podczas którego moja stopa dziwnie się podwinęła. Lecąc z impetem obciążyłem wygiętą stopę i usłyszałem nieprzyjemny trzask w stawie. Później tylko piekący ból i fala gorąca. Pomyślałem – poczekam chwilę i przejdzie – ale po zdjęciu buta zobaczyłem, że wcale nie jest tak kolorowo. Kostka puchła. Po krótkim czasie udawania przed samym sobą, że wszystko jest ok, oraz paru prostych trickach zakończonych bardzo boleśnie, dotarło do mnie że skręciłem kostkę. Wściekłem się niesamowicie! W życiu, W ŻYCIU nie skręciłem kostki! Dlaczego teraz?! Na szczęście w ekipie Gibbona nie brakuje fizjoterapeutów, Maria oraz Maik szybko się mną zajęli. Po kilku okładach z lodu, zamrożeniu kostki i założeniu stabilizatora okazało się, że nie ma tragedii. W efekcie mogłem z powodzeniem skakać i wykonywać większość tricków. Jednak nadal pozostawał dyskomfort, lekki ból i wykluczenie kilku tricków z repertuaru, co jednak nie powstrzymało mnie od wystartowania w popołudniowych eliminacjach. Nie byłem jedyną osobą która miała pecha tego dnia. Gappai w podobny sposób uszkodził sobie łokieć. Było to znacznie poważniejsze od mojego skręcenia. Wykluczyło go to praktycznie z zawodów, a przyleciał z Japonii i był jednym z faworytów. To dopiero pech... Jestem pewny, że następnym razem Gappai pokaże klasę.



Zasady obowiązujące na zawodach:

Zarówno eliminacje jak i finały były rozgrywane w systemie "pucharowym" - 1 na 1. Każdy z zawodników ma 2 minuty do wykorzystania na taśmie. Jeden zawodnik rozpoczyna, czas start w momencie wejścia na taśmę, stop w momencie zejścia / spadnięcia. Następnie wchodzi drugi zawodnik i tak w kółko do wykorzystania puli czasu każdego z zawodników. Po takim występie trzyosobowe jury wyłaniało zwycięzcę na podstawie następujących kryteriów: styl, technika, amplituda (wysokość wykonywanych tricków), kreatywność. Zasady według mnie bardzo dobre, jedyny ich minus to trafienie na faworyta w kwalifikacjach, choć w wypadku wysokich notowań osoby przegranej, miała ona nadal szansę dostać się do finałów.




Eliminacje (pogrubiona czcionka - zwycięzca):

Maciej Borucz 'Bor' (Polska) - Ezequiel Troncoso (Hiszpania)
Frankie Najera (USA) - Petr Kučera (Czechy)
Florin Limbovici (Rumunia) - Nick Ten Hoopen (Holandia)
Toru Osugi 'Gappai' (Japonia) - Emily Sukennik (USA)
Michael Payton 'Alpha Mike' (USA) - Samuel Bucher (Austria)
Elisabeth Schulte (Niemcy) - Stefan Durst (Niemcy)
Maurice Wiese 'Momo' (Niemcy) - Jaan Roose (Estonia)
Andy Lewis (USA) - Tim Hirtle (Niemcy)

Pierwsza runda eliminacji – padło na mnie. Moim przeciwnikiem był Ezequiel Troncoso z Hiszpanii, którego nie widziałem wcześniej w akcji i zupełnie nie wiedziałem czego mam się spodziewać. Ku mojemu własnemu zdziwieniu, udało mi się skleić wszystko to co chciałem! Łącznie z atomic backbounce na samym końcu. Byłem co najmniej usatysfakcjonowany. Jednak Ezequiel również dał niezły popis, przede wszystkim tricków statycznych oraz wysokich grabów. Udało mi się wygrać tę rundę i przejść do finałów.




Z występów innych par wartą komentarza nowością jest pierwsze i zarazem zwycięskie wystąpienie Florina z Rumunii przeciwko Nickowi z Holandii! Nick jest doświadczonym slacklinerem, brał udział w niejednych zawodach. Jednak wysokie, zapierające dech w piersiach atomic chest/buttbounce oraz długie skomplikowane połączenia buttbounce / chestbounce z różnymi wariacjami dały Florinowi mocne zwycięstwo i zarazem awans do finałów.


Runda Gappai z Emily była rundą symboliczną, Gappai nie chciał po prostu wracać do kraju nie biorąc nawet udziału w zawodach. Parę nieziemsko rozpoczętych kombinacji w jego wykonaniu kończyło się niestety nie ustaniem ich ze względu na niefortunną kontuzję łokcia i problemy z balansowaniem tą ręką. Emily sklejając kilka imponujących kombinacji tricków statycznych wypracowała sobie zwycięstwo.

Występ Elle przeciwko Stefanowi pokazał, że dziewczyna ta ma niesamowity potencjał. Wie na co ją stać i na jakie tricki może sobie pozwolić podczas zawodów. Klei praktycznie wszystkie rozpoczęte kombinacje i choć nie należą one do tych najbardziej 'hardcorowych', to sklejone są bardzo technicznie i precyzyjnie.



Ćwierćfinał:

Andy Lewis - Frankie Najera
Michael Payton 'Alpha Mike' - Emily Sukennik
Elisabeth Schulte - Maciej Borucz 'Bor'
Florin Limbovici - Maurice Wiese 'Momo'

Należy skomentować występ Elisabeth Schulte przeciwko mnie. Tak jak pisałem wyżej, ustała praktycznie każde rozpoczęte kombo. Ja nie ustałem żadnego, wszystko kończyło się wyjściem na taśmę na nogi, utratą równowagi i spadnięciem. Poszło mi znacznie gorzej niż w eliminacjach. Kostka dała o sobie wyraźnie znać po obciążających ją eliminacjach. Elle tak czy inaczej odniosła zasłużone zwycięstwo, byłem pełen podziwu dla jej umiejętności oraz lekkości z jaką wykonywała tricki.





Półfinał:

Andy Lewis - Michael Payton 'Alpha Mike'
Elisabeth Schulte - Maurice Wiese 'Momo'

Finał:

Andy Lewis - Maurice Wiese 'Momo'

Walka w finale była niesamowicie wyrównana. Hat tricki w wykonaniu Momo dały mu wielką przewagę jeśli chodzi o kreatywność, podnosił podczas chestbounce czapkę która spadła mu przy wcześniejszym backflipie czy przekładał ją w locie pod nogą - nadało to unikalnego stylu jego wystąpieniu. Oprócz tego skleił sick nasty, sick nasty to sticky buttbounce oraz backflipa. Andy natomiast latał pod sam sufit, wysokości które osiągał wydawały się wręcz nierealne. Zapunktował również ciekawymi trickami takimi jak backbounce mount, buttbounce to frontflip to buttbounce, buttbounce 540, atomic chestbounce z salutowaniem w locie, atomic buttbounce z klaśnięciem w locie pod każdą nogą z osobna. Na koniec tradycyjnie podjął próbę double backflipa która jak zwykle skończyła się niedokręceniem drugiego salta. Jednak jak to u Andiego bywa, wstał tylko i otrzepał się bez pojedynczego grymasu na twarzy. Całokształt wystąpienia Andiego dał mu nieznaczną przewagę nad Momo i w rezultacie zwycięstwo!




Runda dodatkowa o 3 miejsce:

Elisabeth Schulte - Michael Payton 'Alpha Mike'

Wyczekiwanie na ten werdykt jury dłużyło się mi najbardziej na tych zawodach, co więcej, ogłoszenie go opóźniało się ze względu na trudność w podjęciu decyzji! Elle znowu skleiła dosłownie wszystko czego się podjęła, natomiast Mike odzyskał przewagę dopiero po sklejeniu frontflipa, wcześniej dość często spadał. Finalnie oboje byli na podobnym pułapie i nie byłbym zaskoczony, gdyby to Elle wygrała! Jednak zabrakło jej kilka punktów do Mike’a, który ostatecznie zajął 3 miejsce w zawodach. Elisabeth tym samym zajęła 4 pozycję.





Klasyfikacja końcowa:

Andy Lewis
Maurice Wiese 'Momo'
Michael Payton 'Alpha Mike'
Elisabeth Schulte




Mimo że mój występ w finałach nie był najlepszy, jestem jak najbardziej zadowolony z przebiegu zawodów. Wiem teraz nad czym powinienem popracować, oraz jak dokładnie rozkładać swoje siły. Moja motywacja sięga teraz zenitu. Ciągle nie mogę wyjść z podziwu odnośnie Elisabeth. Udowodniła ona, że granica między mężczyznami a kobietami jeśli chodzi o slackline powoli zaczyna się zacierać. Elle jest moim zdaniem jedną z lepszych, jak nie najlepszą tricklinerką na świecie.

Klimat panujący na całych targach, a w szczególności na zawodach jest nie do opisania. Zapewne jest to też kwestia gustu, jednak ja osobiście czuję, że jestem do tego stworzony. Z jednej strony jest to rywalizacja, pewnego rodzaju konkurencja między poszczególnymi osobami, z drugiej jednak strony wzajemna motywacja, wsparcie, oklaski, gratulacje oraz wszechobecny uśmiech nadaje temu wszystkiemu wyjątkowo silną moc jednoczenia ludzi. Słowa te nie oddają tego co tam się działo nawet w najmniejszym stopniu. Świetnie widać to na filmie z zawodów, do którego odnośnik znajduje się poniżej.



czwartek, 6 stycznia 2011

Gibbon King of Slackline 2010

Konkurs King of Slackline zakończony.
Jest miejsce na podium! Udało mi się wywalczyć trzecie miejsce, choć niewiele brakowało do drugiego :) szczegóły niżej.

Zwycięzcą jest Gappai z Japonii! Jak najbardziej zasłużył na to, jest świetnym tricklinerem a na taśmie ma niesamowite flow, pozazdrościć kreatywności!

Drugie miejsce należy do Jaana Roose z Estonii 

Trzecie miejsce zająłem ex aequo z Hiroyuki Kusakari z Japonii oraz Moritzem Gatto z Niemiec

Oto kolejne rundy konkursu:












Runda 12, którą ustał tylko Gappai, to nieziemskie combo fs540 -> fs180 -> fs buttbounce 540






A oto dogrywka o 2 i 3 miejsce, która polegała na sklejeniu kolejno jak największej ilości rund bez schodzenia z taśmy. Miałem dwa dni nagrań, pierwszego dnia udało mi się przebrnąć przez 8 rund - spadłem przy backflipie. Drugiego dnia udało mi się ustać backflipa i spadłem przy frontflipie! Dało by mi to drugie miejsce, lecz zaraz po zejściu z taśmy zorientowałem się, że po drodze zapomniałem o jednym, prostym tricku (invert kneedrop spin). Było rozczarowanie, ale też duuużo śmiechu :)




Konkurs był utrzymany na bardzo wysokim poziomie, wszyscy byli zaskoczeni umiejętnościami zawodników, którym nie straszne były takie ewolucje jak flipy czy skomplikowane comba. Jeszcze raz gratuluję Gappai oraz dziękuję wszystkim za zaciętą rywalizację!

piątek, 5 listopada 2010

Rok 2010 - Podsumowanie

Rok 2010 był bardzo intensywny jeśli chodzi o slackline. Postaram się przytoczyć tutaj najważniejsze wydarzenia, imprezy, festiwale i wszystko co wywarło istotny wpływ oraz miało dla mnie duże znaczenie w sferze slackline, wliczając okres od którego to się zaczęło.

Można powiedzieć że moja przygoda ze slackline miała dwa początki. Pierwszym był rok 2008 - pierwszy filmik slackline, pierwsza taśma, pierwsze sklejone tricki. Drugim był początek roku 2010 - pierwsze poważne spojrzenie na ten temat i stopniowe ruszenie z ciężkim treningiem. Na początku był tylko trickline, braki sprzętowe uniemożliwiały mi rozwój w longline. Wiosną poznałem mojego przyjaciela – Pigmeja, gościa z Łodzi który w slackline siedział już od 2006, jednak mało intensywnie. Wtedy właśnie zaczęły się pierwsze próby longline na czterotonowej, okropnie ciężkiej taśmie transportowej szerokości 3.5 centymetra. Moim rekordem było wtedy coś koło 30 metrów :) highline był dla mnie kompletnie nieznanym tematem.

Wszystko zaczęło rozkręcać na imprezach sportowych gdzie zjawialiśmy się razem z Gibbonem. To było ciężkie ciśnięcie tricków :) przykładowe imprezy:

Kielce [zimowe targi outdoor]
Zawoja [zawody free tour]
Dąbrowa Górnicza [Extreme Summer]
Poznań [Impreza w szkole podstawowej oraz pokaz promocyjny dla intersportu]
Łódź [Extreme Summer]
Warszawa [pokaz dla intersportu]


Gibbon w Zakopanym


Razem z wakacjami przyszły slackfesty. Ominęło mnie niestety kilka, ale załapałem się za to na te najważniejsze.

Pierwszym z nich był Bisik [Czechy]. Swoista rewolucja jeśli chodzi o moje podejście do slackline. Oprócz tych wszystkich pozytywów płynących z samego sportu jako takiego, pojawiła się nieziemska otoczka jemu towarzysząca. Ludzie tworzyli idealną atmosferę a pozytywna energia emanowała nieustannie na wskroś całego festiwalu. Oprócz tego pierwszy raz poczułem co to znaczy highline. Zakochałem się w tym przerażającym uczuciu. Dodatkowy klimat budowały czeskie piaskowcowe "wieże" wyłaniające się z pomiędzy konarów drzew. Po przejściu pierwszego highline'a [Bisik highline, 9m, za drugim podejściem pyknął Full-man] mogłem stać na jednej z nich i wpatrywać się w horyzont w nieskończoność, znajomi sporo się namęczyli żeby mnie stamtąd ściągnąć :)
Nie zabrakło też konkursu trickline, ale pech chciał że w czasie jego trwania zajadałem się przysmakami czeskiej kuchni parę kilometrów dalej...
W Bisiku pobiłem swój rekord longline przechodząc taśmę długości 55 metrów (rekord to trochę duże słowo w tym przypadku).

Highline Bisik
widok z dołu
Highline Bisik




Kolejny slackfest, Chemnitz [Niemcy].
Zaskakująco duży festiwal na który zjechało się spore grono światowej klasy slacklinerów! Razem ze znajomymi dotarłem na miejsce o godzinie około 6 rano po ośmiogodzinnym prowadzeniu autka. Po krótkim śnie, śniadaniu i krótkiej rozgrzewce zapisałem się na zawody trickline. Konkurs wystartował po południu. Zająłem 4 miejsce (1. Lukas Irmler 2. Michael Ashaber 3. Helmar Fasold). Drugiego dnia był konkurs skoku wzwyż, w którym wywalczyłem 1 miejsce! O ile pamiętam, skok finałowy był na wysokość 170cm. Po całym konkursie, razem z Flo próbowaliśmy skoczyć jeszcze więcej. Skończyło się na przeskoczeniu przeze mnie 2 metrów.




Po konkursach nadszedł czas na longline. Na początku po kilku próbach udało mi się przejść 70m, następnie po dłuższych zmaganiach przeszedłem 90m longline na dość ciężkiej taśmie.

Niestety równolegle do festiwalu mój przyjaciel z którym szedłem łeb w łeb – Marvin, niefortunnie zeskoczył saltem w tył z taśmy skręcając kolano. Kontuzja uniemożliwiła mu ćwiczenie przez długi czas, oraz sprawiła że Marvin ostatecznie wycofał się z uprawiania slackline.


Kolejnym festiwalem jest Urban Highline w Lublinie. Odbyły się tam spore zawody trickline, ale niestety moja forma nie była w najlepszym stanie i dość szybko odpadłem. W lublinie udało mi się przejść longline 93m oraz po wieeelu próbach highline 21m. Ostatniego dnia festiwalu przełamałem strach towarzyszący highline, udało mi się go zmanipulować. Można powiedzieć że to był mój przełomowy moment :)







Wprowadzenie w środowisko slackline i w pierwsze slackfesty w pełni zawdzięczam Karolinie Lis "Neiko" !

Wartym wspomnienia jest spontaniczny wypad do Wrocławia razem z Neiko i Madzią. Po dotarciu na miejsce dowiedzieliśmy się że akurat chłopaki (Damian z Kornym) rozwieszają high/midline'a nad odrą i oczywiście zdecydowaliśmy dołączyć. Highline miał długość około 15m i udało mi się go pokonać on sight, full man, co było niesamowitym uczuciem. Następne dwa dni pobytu we Wrocławiu to slack przez całe dnie przy panoramie oraz wieczorna impreza na wyspie słodowej :)



Przez całe wakacje oraz we wrześniu prowadziliśmy warsztaty slackline w Łódzkim parku Poniatowskiego. Muszę przyznać że była to dość męcząca inicjatywa (szczególnie jak rój dzieciaków obsiadał taśmy), ale z drugiej strony nie ma nic lepszego niż dzielenie się z innymi swoją pasją. Planujemy pociągnąć również jakieś warsztaty zimą na sali. Nie jest jednak łatwo znaleźć salę z odpowiednimi warunkami, zarówno tymi potrzebnymi do bezpiecznego ćwiczenia, jak i tymi skutecznie wyszczuplającymi portfele.

Oprócz tego miałem przyjemność prowadzić szkolenia dla sprzedawców sklepów Intersport w Polsce. Odbyły się one w takich miastach jak Poznań, Kraków czy Katowice.



We wrześniu do Łodzi wpadł Janek Gałek! Długo oczekiwana sesja trickline była nieziemska w skutkach. Oboje motywowaliśmy się nawzajem, wymyślaliśmy coraz to bardziej skomplikowane tricki a co za tym idzie mieliśmy duuuży postęp.


W takim razie, co teraz?
W tej chwili wraz z ekipą planujemy kilka zimowych wyjazdów highline'owych, najbliższy z nich będzie w połowie listopada. Oprócz tego prawdopodobnie pojawimy się wraz z Gibbonem na Krakowskim Festiwalu Górskim. Jedyną opcją na trenowanie zimą jest slack rozwieszony na znajomej ściance wspinaczkowej, ale mimo to szukamy lepszej lokalizacji ze względu na nie do końca sprzyjające tam warunki. Jestem otwarty na wszelkie propozycje :) Poza tym próbuję swoich sił w konkursie King of slackline 2010, obecnie trwa 9 runda a poziom jest bardzo wysoki. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)