czwartek, 29 września 2011

Uliczka tradycji

W dniach 10-11 września w centrum Radomia odbył się festyn historyczny o nazwie "Uliczka tradycji", na którym nie zabrakło oczywiście pokazów highline przygotowanych przeze mnie i Rafała. Muszę przyznać, że powoli już przyzwyczajamy się do zapowiadania nas jako pokazy linoskoczków, stwierdzenie to nie wywołuje już u nas zniesmaczonego grymasu na twarzy, chyba powoli godzimy się z tym że dla przeciętnego widza nie ma żadnej różnicy pomiędzy highline a chodzeniem po linie. Co więcej, jest to pewnego rodzaju pozytyw, ponieważ możemy z powodzeniem pokryć zapotrzebowanie na pokazy chodzenia po linie, co jest dla nas jak najbardziej sprzyjające! 
Cała impreza była niesamowicie przyjemna i przede wszystkim świetnie przygotowana. Należą się wielkie podziękowania w imieniu ekipy Slackhouse dla organizatorów festynu, czyli Ośrodka Kultury i Sztuki "Resursa Obywatelska" za tak profesjonalne podejście do sprawy, dla przemiłej obsługi hotelowej oraz dla lokatorów kamienicy w których mieszkaniu motaliśmy jedno ze stanowisk. 

Poniżej zamieszczam krótką fotorelację z imprezy.

Nasz pokój hotelowy z wyjściem na highline - czego chcieć więcej?

Pierwszy pokaz - Rafał wychodzi na taśmę

Highline miał 34m długości i naciągnięty był pomiędzy dwoma budynkami - hotelem i kamienicą

Pierwszy dzień pokazów

double drop knee


Zwróćcie uwagę na cień

drugi dzień pokazów

Wieczorne pokazy miały wyjątkową atmosferę



Skoki na lonży wzbudzały silne emocje wśród publiczności

czwartek, 22 września 2011

Ostrov wita ponownie

Ostrov jest wyjątkowym miejscem. Tutaj właśnie przełamałem się w pełni do highline i poczułem jego prawdziwy smak. Jak tylko wjechaliśmy do miejscowości Tisá, oddalonej o pięć kilometrów od Ostrova, ogarnęła mnie dzika radość, a całe zmęczenie po podróży odeszło na dalszy plan. Na miejsce dotarliśmy około godziny pierwszej w nocy i udaliśmy się od razu do znajomego nam z poprzedniego roku, opuszczonego, lekko zagrzybiałego domu, gdzie spał już Christian z Dennisem.
Rano przywitało nas bezchmurne niebo i piękna, słoneczna pogoda. Po śniadaniu dołączyliśmy do Czechów w barze Pod Císařem i udaliśmy się na zachodnią część doliny, na dnie której mieści się Ostrov, w poszukiwaniu nowych highlinów. Po dwóch godzinach marszu wyszło na jaw, że Peeto nie do końca był pewny lokacji wcześniej odkrytego miejsca. Udało się jednak znaleźć jedno z nich - highline długości 15 metrów z całkiem niezłą ekspozycją na kotlinę. Taśma zawisła po niecałej godzinie motania i zaczęło się chodzenie. Mnie udało się go przejść w stylu OSFM.
Postanowiliśmy pochodzić tego highline trochę dłużej i odpuścić poszukiwań nowych miejsc. Za to wieczorem razem z Christianem, Dennisem i  Bastim wzięliśmy się za riggowanie 38 metrowego Slack Turn oraz 69 metrowego Hippie Punk, tak żeby następnego dnia dociągnąć tylko taśmy oraz backup i skupić się w pełni na highlinowaniu.

Kolejny dzień to była istna patelnia. Słońce waliło żarem na lewo i prawo, tak że na skałach przy wcześniej zamotanych hajach można było smażyć jajka. Mimo dość uciążliwej pogody, chodziło się na tyle przyjemnie, że 38 metrowy Slack Turn został zaliczony przeze mnie w stylu OSFM (z czego jestem bardzo, bardzo zadowolony!). Niestety byłem jedyną osobą która sprostała upałowi. Reszta chłopaków  wylegiwała się w cieniu popijając zimne, czeskie napoje, rzucając w siebie nawzajem szyszkami, a niekiedy nawet przysypiając na dłuższą chwilę. Jedynie Basti podjął kilka prób na Slack Turn.

Następny dzień to jeszcze większy skwar niż wcześniej. Podczas gdy chłopaki zdejmowali Slack Turna ja zacząłem przeprawę na Hipie Punk (69m). Po kilku mało udanych próbach postanowiłem potrenować dojście do końca taśmy z około 2/3 jej całkowitej długości. Następnie zrobiłem maraton przez całą długość taśmy wstając w miejscach w których spadałem i idąc dalej. Chodziło się całkiem nieźle, potrzebowałem tylko dużo więcej czasu na oswojenie się z najdłuższym jak do tej pory highlinem w moim życiu (poprzedni rekord do 42m). Chodzenie po tak długim highline to niesamowite przeżycie, które wiele osób porównuje do stanu medytacji. Można to opisać jako całkowite odcięcie się od otaczającej nas rzeczywistości i przeniesienie się w zupełnie inną sferę, w której czas jakby przestaje istnieć. Miałem już okazję odczuć coś podobnego na innych taśmach, lecz tym razem było to o wiele głębsze przeżycie, które sprawiło, że z całego serca pragnę chodzić jak najdłuższe haje. 
Gdy ponad godzinne próby wycisnęły ze mnie resztki energii, oddałem lonżę Chrisowi. Ten po kilkunastu upadkach i dość długich zmaganiach z trudnym początkiem taśmy przeszedł ją w obie strony, ustalając zarazem swój nowy rekord. Warto wspomnieć, że setup jakiego użyliśmy to czeska taśma Red Dragon oraz lina statyczna jako backup (na tak dużej długości statyki nadają się jako backup, ponieważ wszystkie „statyczne” liny używane we wspinaczce tak naprawdę są linami pół statycznymi, tak więc mają wystarczającą rozciągliwość żeby wyłapać lot na lonży bez niebezpiecznych szarpnięć).

Na tym nasz wypad się skończył, dalej tylko demontaż długiej taśmy, pakowanie, „mycie się” i powrót. W międzyczasie wiele śmiesznych akcji oraz kilka jeszcze śmieszniejszych niedomówień opóźniających odjazd o jakąś godzinę. Już nie mogę się doczekać kiedy ponownie wgramolę się na Hippie Punk, tym razem już z większym doświadczeniem, gotowy do przejścia tego pięknego haja.
Ah ten Ostrov... :) 

motanie 15 metrowego highline

Peeto zalicza przejście z ankle leash

double drop knee

Tuż przed skompletowaniem Full Mana na 38 metrowym Slack Turn


próby na Hippie Punk

prób ciąg dalszy

Chris przechodzi Hippie Punk

Nasza kwatera :)


Wywiad w TVP2

Pod TYM adresem można zobaczyć wywiad którego udzieliłem w programie "Pytanie na śniadanie" dla stacji telewizyjnej TVP2. Zapraszam do oglądania!