wtorek, 16 sierpnia 2011
'Machete' Highline by Slackhouse!!!
Oto filmowa relacja z naszego ostatniego zrealizowanego projektu highline, nazwanego "Machete" (na cześć czterogodzinnego karczowania terenu wokół obu stanowisk). Bez grubych tricków, bez wielkiego szału, ale za to z czystą pozytywną energią płynącą z highline ;)
Polecam oglądać w wysokiej rozdzielczości!
czwartek, 11 sierpnia 2011
Rosenheim
Dzień po zawodach Munich World Cup 2011, czyli 4-tego lipca, razem z ekipą somewhereelseland oraz kilkoma innymi świetnymi highlinerami wybraliśmy się z Monachium w okolice Rosenheim na świeżo obite haje. Po dotarciu do podnóży gór przepakowaliśmy sprzęt i ruszyliśmy z ciężkimi plecakami na wyprawę w zupełnie innym kierunku niż powinniśmy. Pierwszą godzinę szliśmy po dnie stromego kamienistego żlebu. Następnie zmieniliśmy kierunek wychodząc ze żlebu po stromym, prawie pionowym, trawiastym zboczu. Po kolejnej godzinie wędrówki znaleźliśmy się pod pierwszymi skalnymi turniami, i właśnie wtedy Johannes, czyli jedyna osoba która znała drogę, zorientował się że idziemy w złą stronę. Ruszyliśmy więc wzdłuż skał i po około trzech godzinach trafiliśmy na miejsce. Rozbiliśmy biwak na niewielkim wypłaszczeniu na stoku doliny z widokiem na dwie turnie pomiędzy którymi miał zawisnąć highline. Jako że mieliśmy tylko jeden namiot, użyliśmy go jako schronienia dla sprzętu i plecaków z rzeczami, my zaś spaliśmy pod gołym niebem. Tego wieczoru Kwjet z Jordanem zaczęli zakładać stanowiska na jednej z turni, reszta prac przewidziana była na następny dzień. Ciekawym gestem ze strony Clemensa było to, iż zabrał on ze sobą skonstruowany przez siebie głośnik grający około doby bez przerwy. Dzięki temu każdego wieczoru mieliśmy idealną atmosferę przy świetnej muzyce i przepięknym widoku rozpościerającym się przed nami na tle highline.
Kolejny dzień to kończenie motania długiego highline oraz zakładanie krótszego który był tuż obok, na sąsiednich skałach. Długi highline, nazwany „Jahas Love” ma 42m długości, około 50m wysokości w najwyższym punkcie, a setup którego użyliśmy to White Magic plus Aeon jako backup, czyli jeden z najlżejszych setupów jakie można sobie wyobrazić. Krótki, o imieniu „Nouvelle Chance” ma 28m długości, około 60 metrów wysokości i zamotany był z taśmy Type18 oraz liny dynamicznej jako backup. Od południa zaczęły się moje pierwsze próby na długim haju. Mój poprzedni rekord to 23 metry, tak więc było to dla mnie nie lada wyzwanie, lecz mimo to czułem że może się udać. Dopiero pod wieczór, gdy zaczęło się już ściemniać udało mi się pokonać tą taśmę. Był to dla mnie pewnego rodzaju przełomowy highline, pierwszy poważnej długości, który otworzył nowe możliwości i podniósł zarazem poprzeczkę. Przejścia zaliczył również Johannes, Flo, Jordan, Faith oraz Kwjet.
Kolejnego dnia nadszedł czas na krótszego haja który był znacznie bardziej eksponowany od długiego. Już samo wejście na stanowisko, mimo założonej poręczówki, było dość straszne. Skała była mocno zwietrzała i krucha, osuwała się pod stopami. Za trzecią próbą udało mi się go pokonać, lecz nie starczyło mi już siły (zarówno tej fizycznej, jak i psychicznej) aby przejść go w stylu full man, czyli w obie strony.
Czwartego dnia od rana większość ekipy opuściła już nasze highlinowe miejsce, i zostaliśmy tylko w trójkę – Faith, Kwjet oraz ja. Dzień ten był idealny. Od samego rana zaczęliśmy na spokojnie, delektując się chwilą, chodzić Jahas Love. Udało mi się skompletować full mana, czyli przejść go w drugą stronę. Faith nagrała trochę ujęć z kamery GoPro, a Kwjet zaliczył przejście w swami. Wieczór był najlepszym wieczorem jak dotąd, urządziliśmy ognisko, dojedliśmy resztki jedzenia, siedzieliśmy i rozmawialiśmy przez pół nocy. Następnego dnia rano spakowaliśmy się, zwinęliśmy biwak i opuściliśmy miejsce. Droga do samochodu była całkiem spokojna, raz tylko miała miejsce nieciekawa sytuacja jak osunęła mi się noga na niestabilnej zwietrzelinie na krawędzi kilkumetrowego urwiska, jednak zdołałem wczepić się rękoma w trawiaste zbocze i nie zsunąć niżej. Po niecałych dwóch godzinach trafiliśmy do samochodu i wyjechaliśmy do Monachium. Tam odstawiłem Faith oraz Kwjeta, a sam udałem się w podróż powrotną do domu.
Wyjazd ten był najlepszą okazją żeby w pełni posmakować tak zwanego slacklife, poznać lepiej te osoby, z którymi wcześniej nie miałem okazji spędzić większej ilości czasu oraz pochodzić dłuższe, dobrze eksponowane highline. Na same wspomnienie tych dni pojawia mi się błogi uśmiech na twarzy, chciałem podziękować całej ekipie, a w szczególności somewhereelseland, za te wspaniałe chwile które mieliśmy okazję razem spędzić. Slack on!
| Droga z Monachium do Rosenheim. |
| Od razu po przyjeździe. Samochody są jeszcze załadowane sprzętem i jak widać siedzą dość nisko. |
| Po pięciogodzinnym podejściu w złym kierunku pod prawie pionowe, śliskie, trawiaste zbocza nareszcie dotarliśmy na miejsce. |
| Widok z biwaku na turnie pomiędzy którymi niedługo zawiśnie highline. |
| Kwjet z Jordanem zaczynają zakładać stanowisko na jednej z turni. |
![]() |
| Widok ze stanowiska krótszego highline w stronę biwaku (biwak jest za skałą). Podejście po grzbiecie skały potrafiło przestraszyć. Długi highline był z prawej strony. |
| Panorama była przepiękna. Na zdjęciu stanowisko krótszego highline. Dłuższa taśma była niżej, z lewej strony. |
| 60 metrowa przepaść pod krótkim hajem. Był znacznie bardziej eksponowany niż dłuższy, szczególnie ze względu na stanowiska, które znajdowały się na samych czubkach turni. |
![]() |
| Faith kompletuje OSFM w swami na krótszej taśmie. |
| Trzeba podnieść zad i przejść to ustrojstwo! |
| Widok przez okulary Faith |
| Środek był całkiem znośny. |
| Natomiast zaraz za środkiem zaczęło się robić ciekawie... |
| Ostatnie kroki. |
| Nasz prawie płaski biwak w całej okazałości. |
![]() |
| Jahas Love zasłużył sobie na taką nazwę... Faith idzie w swami belt. |
![]() |
| Początek drogi powrotnej na Jahas Love. |
Zdjęcia: Faith Dickey
piątek, 17 czerwca 2011
World Cup Monachium
Wielgaśnymi krokami zbliżają się pierwsze zawody z serii World Cup 2011, które będą miały miejsce w Monachium. W zawodach startuje 16 zawodników - 8 wybranych, (między innymi finaliści z ubiegłego roku zwycięzca King of Slackline 2010 etc): Andy Lewis (USA), Felix Hachfeld (GER), Bernd Hassmann (GER), Maurice Wiese (GER), Luis Meier (GER), Janek Galek (PL), Gappai (JP), Carlos Zunigs (Chile),
3 osoby wyłonione z internetowego konkursu który polega na wysyłaniu dwu minutowych filmików (Wild Card) prezentujących umiejętności danej osoby, oraz 5 osób wybranych w kwalifikacjach bezpośrednio przed zawodami.
Osobiście próbuję dostać się na każdy sposób :) Forma ostatnio dopisuje, więc jest szansa. Oto mój Wild Card:
Piknik Slackline
W dniach 14-15 maja, do Parku linowego "Nad Pilicą" w Tomaszowie Mazowieckim zjechała się grupa osób, których łączy jedna pasja – slackline. Miłośnicy balansowania po taśmie przybyli z całej Polski i nie tylko. Można powiedzieć, że impreza zaczęła się już w piątek, kiedy to na miejscu pojawiła się ekipa Slackhouse i rozpoczęła przygotowania do pikniku.
W sobotę do południa wisiało już około 12 taśm, jeden longline długości 71m oraz highline (treeline) długości 22 metrów zawieszony na wysokości około 8 - 10 metrów. O godzinie 13 Mateusz Zduniak oraz Damian Zarębski dali imponujący pokaz footbag, czyli gry w zośkę, który zarazem był oficjalnym otwarciem imprezy. Widownia była zachwycona ewolucjami które zaprezentowali chłopaki, szczególnie gdy wykonywane były płonącą zośką.
Po pokazie przyszedł czas na główny punkt imprezy czyli zawody trickline. Do zawodów zgłosiło się 10 uczestników: Magda Smorąg, Dominika Łuszczuk, Justyna Wallis, Jakub Zydlewski, Dennis, Artur Perskawiec, Łukasz Jakubowski, Rafał Kubiak, Piotr Bajbak oraz Janusz Sikora. Rozgrywane były one w systemie pucharowym - 1 na 1. Każdy z zawodników miał 2 minuty do wykorzystania na taśmie. Jeden zawodnik rozpoczyna, czas start w momencie wejścia na taśmę, stop w momencie zejścia / spadnięcia. Następnie wchodzi drugi zawodnik i tak w kółko do wykorzystania puli czasu każdego z zawodników. Po takim występie dwuosobowe jury (Jan Gałek oraz ja) wyłaniało zwycięzcę na podstawie następujących kryteriów: styl, technika, kreatywność oraz poświęcenie. Zawody rozgrywały się na dwóch taśmach: mocno naciągniętej przeplecionej rurówce oraz taśmie Surefer Line firmy Gibbon Slacklines. Po finałach wyłoniliśmy trzy pierwsze miejsca. Zwycięzcą bezapelacyjnie został Artur, prezentując nam niesamowite kombinacje tricków oraz kilka nowych ruchów jego autorstwa - między innymi atomic chestbounce z transferem z jednej taśmy na drugą ZOBACZ. Drugie miejsce zajął Janusz, który wyczerpał limit punktów w rubryce "poświęcenie", natomiast trzecie miejsce należało do rewelacyjnego technicznie Dennisa. Podczas uroczystego rozdawania nagród, w tle po highline spacerował Janek z tzw "ankle leash", czyli ograniczoną asekuracją w postaci lonży przywiązanej jedynie do kostki, co skutecznie odwracało uwagę widowni. Nagrody udało się rozdać dopiero w przerwie pomiędzy przejściami Janka.
Po zawodach razem z Jankiem wykonaliśmy pokaz trickline. Widownia była wyraźnie zadowolona z zaprezentowanych przez nas ewolucji. Pokazała się również lokalna telewizja i przeprowadziła z nami wywiad (nie mogliśmy przestać nawijać o slackline opowiadając najdrobniejsze szczegóły dotyczące tego pięknego sportu).
Następnie przyszedł czas na tak zwany chillout przy longline który zawisł w niecałą godzinę. 140 metrową taśmę (Gibbon Flowline) udało się przejść Jankowi oraz Chrisowi. Warto wspomnieć że Rafał kilkakrotnie doszedł do połowy taśmy. Gdyby nie zachodzące słońce, zapewne w końcu by ją pokonał.
Po zachodzie słońca, na boisku, miały miejsce pokazy fire show oraz chusty wertykalnej w wykonaniu grupy Carnival (Justyna Kozulska oraz Artur Perskawiec), z gościnnym udziałem Jakuba Zydlewskiego. Po pokazach zebraliśmy się całą ekipą przy ognisku oraz grillu zorganizowanym przez pracowników parku linowego. Tej części imprezy nie będziemy już relacjonowali z przyczyn wszystkim wiadomych :) ale uwierzcie, było zacnie.
Następnego dnia od samego rana padał deszcz. Nie była to gigantyczna ulewa, ale tak czy inaczej pogoda do przyjemnych nie należała. Mimo wszystko mniej więcej w południe odbyły się planowo zawody skoku w dal oraz wzwyż na taśmie. W tych pierwszych zwycięzcą został Artur, drugie miejsce zajął Rafał a trzecie należało do Dennisa. W skoku wzwyż wygrał Rafał, po nim był Janusz a trzecie miejsce zajął Chris. Rozdanie nagród było jednocześnie ceremonią zakończenia imprezy.
Podczas trwania imprezy dało się odczuć niesamowitą atmosferę stworzoną przez wspaniałych ludzi z środowiska slackline. Chcieliśmy serdecznie podziękować wszystkim za przybycie oraz za pomoc w organizacji imprezy. Szczególne podziękowania należą się sponsorom nagród – firmom: Gibbon Slacklines, Slackline.pl oraz Berghaus. Oprócz tego chcieliśmy podziękować naszemu sponsorowi medialnemu którym był magazyn Góry Online oraz reszcie sponsorów. Cała impreza nie odbyła by się bez uprzejmości Parku linowego "Nad Pilicą", który udostępnił nam teren oraz razem z nami zorganizował tą wspaniałą imprezę. Gratulujemy również zawodnikom, którzy reprezentowali zaskakująco wysoki poziom. Tak trzymać!
środa, 13 kwietnia 2011
Impreza w Bytomiu + Janek w ekipie!
Drugiego kwietnia w Bytomiu odbyły się warsztaty oraz pokaz slackline z okazji festiwalu Dziwnie Fajnie. Nad wszystkim czuwałem ja wraz z resztą ekipy Slackhouse. Wartym uwagi jest, że swoich sił na taśmie surfer spróbował Mariusz Kałamaga (lider Łowców.B), z bardzo pozytywnym efektem jak na pierwszy raz! Slackline cieszył się olbrzymią popularnością, do taśm ustawiały się długie kolejki zarówno dzieci jak i osób dorosłych. Jesteśmy bardzo zadowoleni entuzjazmem który wywołaliśmy wśród ludzi naszym ukochanym sportem :)
Sama impreza łączyła się z Międzygalaktycznym Zlotem Superbohaterów, polegającym na przemarszu ludzi przebranych w kostiumy, maski, gogle, oraz oczywiście peleryny. Całość była niesamowicie barwnym wydarzeniem które na jeden dzień pokolorowało miasto Bytom.
ZDJĘCIA Z IMPREZY
ZDJĘCIA Z IMPREZY
--------------------------
Do ekipy Slackhouse dołączył Jan Gałek! - Legenda zarówno polskiej jak i międzynarodowej sceny slackline. Rozpiera nas duma z tej okazji, niesamowitym będzie gościć w ekipie taką postać :)
--------------------------
Kolejny treningowy "news", buttbounce 540 :) obecnie przyszedł czas na ogarnięcie studiów i mały odpoczynek od slacka - tydzień lub dwa resta są mocno wskazane dla moich stawów.
wtorek, 22 marca 2011
Slackline Piknik!
Zapraszam na PIKNIK SLACKLINE organizowany przez ekipę SLACKHOUSE!
Impreza odbędzie się w dniach 14-15 maja w Tomaszowie Mazowieckim na terenie Parku Linowego nad Pilicą! Więcej informacji o imprezie oraz obowiązkowa rejestracja na stronie internetowej www.picnic.slackhouse.pl.
Oprócz tego podsyłam krótkie podsumowanie ostatniego treningu:
Impreza odbędzie się w dniach 14-15 maja w Tomaszowie Mazowieckim na terenie Parku Linowego nad Pilicą! Więcej informacji o imprezie oraz obowiązkowa rejestracja na stronie internetowej www.picnic.slackhouse.pl.
Oprócz tego podsyłam krótkie podsumowanie ostatniego treningu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



