wtorek, 29 listopada 2011

Rubber Band

Jakiś miesiąc temu razem z Pigmejem wybraliśmy się na moją działeczkę potestować nową taśmę na odrobinę dłuższych longach (130-140m). Sprawiła się świetnie. Jedynym mankamentem jej dużej rozciągliwości przy longach +100m jest konieczność używania line gripa lub posiadania wyjątkowo długiej liny na systemie. Tasiemka jest lekka (57g/m), wykonana z poliamidu, ma wytrzymałość 27kN (nowa wersja - 32kN), rozciągliwość 14% przy 10kN naciągu, oraz nosi dumną nazwę Rubber Band :)
Taśma jest niesamowicie bouncy, ma bardzo dużo energii, jest dość "wolna" i sprawia wrażenie miękkiej podczas chodzenia. W przeciwieństwie do sztywnych taśm poliestrowych nie jest tak bardzo nerwowa. Świetnie sprawuje się na krótkich highline, nie dość że bardzo przyjemnie się ją chodzi to jeszcze dzięki dużej elastyczności wyłapuje dużo energii podczas lotów i tym samym odciąża stanowiska. Oprócz tego poliamid jest materiałem odpornym na grzyby, pleśń, promienie UV i wszelkie inne syfy! Będzie ona dostępna w sprzedaży po otwarciu sklepu internetowego Slackhouse na wiosnę 2012, ewentualnie jeśli ktoś będzie chciał ją zakupić wcześniej, piszcie na maila, coś pokombinujemy :) Niżej wrzucam kilka zdjęć z testów, enjoy!








poniedziałek, 14 listopada 2011

Hejszowina + Sokoliki




Pod koniec października 2011 postanowiliśmy zrealizować długo odkładane plany, czyli wypad w rejony w których narodził się Polski highline, a mianowicie Sokoliki (Góry Sokole) oraz Hejszowina (Góry Stołowe). Wyruszyliśmy z Łodzi 4 listopada razem z Dominikiem i Rafałem. We Wrocławiu dołączyli do nas jeszcze Janek oraz Wojtek. Jako pierwszy zamotaliśmy highline Little Wind w Hejszowinie. Janek zaliczył przejście free solo, ja zdecydowałem się na swoje pierwsze przejście w swami-belt, a Rafałowi udało się przejść tą taśmę OSFM mimo dość trudnych warunków. Po zmierzchu Wojtek kręcił jeszcze ujęcia do filmu podczas naszych przejść w ciemności z latarkami – czołówkami przypiętymi do kostek, nadgarstków oraz głowy. Swoją drogą, było to niesamowite uczucie gdy idąc na highline miałem pod sobą ciemną otchłań, a światła z latarek tańczyły na skalnej ścianie którą miałem naprzeciwko siebie. 
Tego samego dnia wieczorem przenieśliśmy się do Sokolików, gdzie po przepakowaniu sprzętu, podejściu na szczyt góry i bliskim spotkaniu z dzikami  rozbiliśmy skromny biwak u stóp skał. Następnego dnia rozwiesiliśmy highline Little Boy (6m), na którym zaliczyłem swami OSFM, Rafał OSFM, a Janek po krótkiej rozgrzewce z ankle leash, przeszedł go free solo. Po szybkim przewieszeniu taśmy na Sixth Avenue (15m), ponownie pyknął swami OSFM, Rafałowi OSFM, a Janek został przy przejściu z ankle leash ze względu na bardzo silny wiatr (silne podmuchy niemal zrzucały z taśmy).
Następny cel: Potato Power na Bramie Bolechowickiej!

czwartek, 10 listopada 2011

Mistrzostwa Świata w Slackline na IMS

W dniach 21-22 października w miejscowości Bressanone (Brixen) we Włoszech odbyły się drugie mistrzostwa świata w trickline pod patronatem WSFED (World Slackline Federation) przy okazji International Mountain Summit. Miałem okazję sędziować te zawody razem z Jankiem Gałkiem i Frederikiem Zimmermannem, co było niewątpliwie bardzo ciekawym, rozwijającym, a ze względu na poziom tricków, niesamowicie trudnym doświadczeniem. Na zawodach pojawiły się rotacje 720 (bb720bb), a takie tricki jak freefall, bb540bb czy wszelkie flipy stają się powoli zjawiskiem powszechnym u większości zawodników. Jedynym trickiem którym pochwalić może się tylko Andy Lewis jest spiral, ale idę o zakład że na ISPO 2012 nie jedna osoba będzie miała go w swoim repertuarze. Mało brakowało do sklejenia przez Andiego komba moich marzeń, czyli freefall to chestbounce 540 buttbounce, jednak za każdym razem przy lądowaniu ostatniego tricku z komba Andy nie trafiał idealnie w taśmę i zsuwał się z niej. Momo po raz pierwszy na zawodach skleił trzy backflipy pod rząd, Mike uraczył nas frontflip to bouttbounce a Lukas Huber ustał bb720bb.
Najtrudniejszą rundą do sędziowania była runda Momo przeciwko Mikowi, czyli starcie dwóch zupełnie odmiennych stylów trickline. Po dość długim podliczaniu punktów i tricków, o mały włos wygrał Mike, chociaż ilość punktów była prawie równa. Tym samym Momo spotkał się w Luisem Meierem w rundzie o trzecie miejsce, którą wygrał.
Do finałów wszedł Mike Payton oraz Andy Lewis. Obaj amerykanie uraczyli nas trickami na bardzo wysokim poziomie, jednak Andy miał duże problemy z ustawaniem komb a nawet pojedynczych tricków, co zadecydowało o jego porażce.

Klasyfikacja końcowa Mistrzostw Świata w Slackline na IMS przedstawia się następująco:
  1. Mike Payton
  2. Andy Lewis
  3. Momo Wiese
  4. Luis Meier
Ranking World Cup 2011:
  1. Andy Lewis
  2. Momo Wiese
  3. Mike Payton

czwartek, 29 września 2011

Uliczka tradycji

W dniach 10-11 września w centrum Radomia odbył się festyn historyczny o nazwie "Uliczka tradycji", na którym nie zabrakło oczywiście pokazów highline przygotowanych przeze mnie i Rafała. Muszę przyznać, że powoli już przyzwyczajamy się do zapowiadania nas jako pokazy linoskoczków, stwierdzenie to nie wywołuje już u nas zniesmaczonego grymasu na twarzy, chyba powoli godzimy się z tym że dla przeciętnego widza nie ma żadnej różnicy pomiędzy highline a chodzeniem po linie. Co więcej, jest to pewnego rodzaju pozytyw, ponieważ możemy z powodzeniem pokryć zapotrzebowanie na pokazy chodzenia po linie, co jest dla nas jak najbardziej sprzyjające! 
Cała impreza była niesamowicie przyjemna i przede wszystkim świetnie przygotowana. Należą się wielkie podziękowania w imieniu ekipy Slackhouse dla organizatorów festynu, czyli Ośrodka Kultury i Sztuki "Resursa Obywatelska" za tak profesjonalne podejście do sprawy, dla przemiłej obsługi hotelowej oraz dla lokatorów kamienicy w których mieszkaniu motaliśmy jedno ze stanowisk. 

Poniżej zamieszczam krótką fotorelację z imprezy.

Nasz pokój hotelowy z wyjściem na highline - czego chcieć więcej?

Pierwszy pokaz - Rafał wychodzi na taśmę

Highline miał 34m długości i naciągnięty był pomiędzy dwoma budynkami - hotelem i kamienicą

Pierwszy dzień pokazów

double drop knee


Zwróćcie uwagę na cień

drugi dzień pokazów

Wieczorne pokazy miały wyjątkową atmosferę



Skoki na lonży wzbudzały silne emocje wśród publiczności

czwartek, 22 września 2011

Ostrov wita ponownie

Ostrov jest wyjątkowym miejscem. Tutaj właśnie przełamałem się w pełni do highline i poczułem jego prawdziwy smak. Jak tylko wjechaliśmy do miejscowości Tisá, oddalonej o pięć kilometrów od Ostrova, ogarnęła mnie dzika radość, a całe zmęczenie po podróży odeszło na dalszy plan. Na miejsce dotarliśmy około godziny pierwszej w nocy i udaliśmy się od razu do znajomego nam z poprzedniego roku, opuszczonego, lekko zagrzybiałego domu, gdzie spał już Christian z Dennisem.
Rano przywitało nas bezchmurne niebo i piękna, słoneczna pogoda. Po śniadaniu dołączyliśmy do Czechów w barze Pod Císařem i udaliśmy się na zachodnią część doliny, na dnie której mieści się Ostrov, w poszukiwaniu nowych highlinów. Po dwóch godzinach marszu wyszło na jaw, że Peeto nie do końca był pewny lokacji wcześniej odkrytego miejsca. Udało się jednak znaleźć jedno z nich - highline długości 15 metrów z całkiem niezłą ekspozycją na kotlinę. Taśma zawisła po niecałej godzinie motania i zaczęło się chodzenie. Mnie udało się go przejść w stylu OSFM.
Postanowiliśmy pochodzić tego highline trochę dłużej i odpuścić poszukiwań nowych miejsc. Za to wieczorem razem z Christianem, Dennisem i  Bastim wzięliśmy się za riggowanie 38 metrowego Slack Turn oraz 69 metrowego Hippie Punk, tak żeby następnego dnia dociągnąć tylko taśmy oraz backup i skupić się w pełni na highlinowaniu.

Kolejny dzień to była istna patelnia. Słońce waliło żarem na lewo i prawo, tak że na skałach przy wcześniej zamotanych hajach można było smażyć jajka. Mimo dość uciążliwej pogody, chodziło się na tyle przyjemnie, że 38 metrowy Slack Turn został zaliczony przeze mnie w stylu OSFM (z czego jestem bardzo, bardzo zadowolony!). Niestety byłem jedyną osobą która sprostała upałowi. Reszta chłopaków  wylegiwała się w cieniu popijając zimne, czeskie napoje, rzucając w siebie nawzajem szyszkami, a niekiedy nawet przysypiając na dłuższą chwilę. Jedynie Basti podjął kilka prób na Slack Turn.

Następny dzień to jeszcze większy skwar niż wcześniej. Podczas gdy chłopaki zdejmowali Slack Turna ja zacząłem przeprawę na Hipie Punk (69m). Po kilku mało udanych próbach postanowiłem potrenować dojście do końca taśmy z około 2/3 jej całkowitej długości. Następnie zrobiłem maraton przez całą długość taśmy wstając w miejscach w których spadałem i idąc dalej. Chodziło się całkiem nieźle, potrzebowałem tylko dużo więcej czasu na oswojenie się z najdłuższym jak do tej pory highlinem w moim życiu (poprzedni rekord do 42m). Chodzenie po tak długim highline to niesamowite przeżycie, które wiele osób porównuje do stanu medytacji. Można to opisać jako całkowite odcięcie się od otaczającej nas rzeczywistości i przeniesienie się w zupełnie inną sferę, w której czas jakby przestaje istnieć. Miałem już okazję odczuć coś podobnego na innych taśmach, lecz tym razem było to o wiele głębsze przeżycie, które sprawiło, że z całego serca pragnę chodzić jak najdłuższe haje. 
Gdy ponad godzinne próby wycisnęły ze mnie resztki energii, oddałem lonżę Chrisowi. Ten po kilkunastu upadkach i dość długich zmaganiach z trudnym początkiem taśmy przeszedł ją w obie strony, ustalając zarazem swój nowy rekord. Warto wspomnieć, że setup jakiego użyliśmy to czeska taśma Red Dragon oraz lina statyczna jako backup (na tak dużej długości statyki nadają się jako backup, ponieważ wszystkie „statyczne” liny używane we wspinaczce tak naprawdę są linami pół statycznymi, tak więc mają wystarczającą rozciągliwość żeby wyłapać lot na lonży bez niebezpiecznych szarpnięć).

Na tym nasz wypad się skończył, dalej tylko demontaż długiej taśmy, pakowanie, „mycie się” i powrót. W międzyczasie wiele śmiesznych akcji oraz kilka jeszcze śmieszniejszych niedomówień opóźniających odjazd o jakąś godzinę. Już nie mogę się doczekać kiedy ponownie wgramolę się na Hippie Punk, tym razem już z większym doświadczeniem, gotowy do przejścia tego pięknego haja.
Ah ten Ostrov... :) 

motanie 15 metrowego highline

Peeto zalicza przejście z ankle leash

double drop knee

Tuż przed skompletowaniem Full Mana na 38 metrowym Slack Turn


próby na Hippie Punk

prób ciąg dalszy

Chris przechodzi Hippie Punk

Nasza kwatera :)


Wywiad w TVP2

Pod TYM adresem można zobaczyć wywiad którego udzieliłem w programie "Pytanie na śniadanie" dla stacji telewizyjnej TVP2. Zapraszam do oglądania!